Jak to było ? :) Jeszcze słów kilka o ŚDM

Pomału kończą się wakacje. Minął już prawie miesiąc od Światowych Dni Młodzieży. Wszystko co przeżyliśmy w te dni na pewno dalej jest w naszych sercach. 🙂
Nie każdy miał jednak możliwość doświadczyć ŚDM goszcząc pielgrzymów w swoich domach. Dlatego jakiś czas temu prosiliśmy, aby Ci którzy mieli tą możliwość podzielili się z nami, tym jak ten czas przeżyli. Dwie rodziny podzieliły się z nami swoimi przeżyciami za co jesteśmy im bardzo wdzięczni 🙂 

Zachęcamy do przeczytania ich relacji i prosimy kolejne rodziny o następne 🙂

Relacja Państwa Fryczków ze Słomiroga 


W czasie już drugich odbywających się w Polsce Światowych dni Młodzieży, chcąc wnieść swój skromny wkład w to wielkie dzieło jako rodzina wspólnie zdecydowaliśmy się na przyjęcie do swojego domu grupy pielgrzymów. Los sprawił, że była to grupa 5 wspaniałych młodych chłopaków z Francji. Jesteśmy wdzięczni za to, że akurat ta grupka młodych pielgrzymów z Marsylii była gośćmi pod naszym dachem, choć obserwując całą grupę pielgrzymów odnieśliśmy wrażenie, że wszyscy ci młodzi ludzie byli równie wspaniałymi ludźmi.

Chłopcy z którymi dzieliliśmy przez blisko tydzień nasz dom okazali się bardzo wesołymi miłymi i kulturalnymi chłopakami. To zaowocowało tym, że pomimo drobnych trudności językowych (język angielski okazał się wystarczającym narzędziem do porozumiewania się) od razu udało się nawiązać miłą konwersację. Chłopcy – jak to młodzi ludzie – od razu po przybyciu chcieli swój wolny czas spędzić aktywnie, więc dość szybko zaimprowizowany został mecz Polska – Francja. Trzeba przyznać, że zarówno polska jak i francuska młodzież zorganizowała się nad wyraz sprawnie i na boisku sportowym zgromadziła się spora grupka grających. Mecz był bardzo wyrównany i dopiero rzuty karne rozstrzygnęły wynik spotkania na korzyść Polski.

Chłopcy wrócili zmęczeni po sportowej rywalizacji i uczucie zmęczenia towarzyszyło naszym pielgrzymom już co wieczór, gdy wracali na noclegi po męczących upalnych dniach wypełnionych ich – jeżeli można tak to nazwać – „pielgrzymimi obowiązkami”, ale zawsze temu zmęczeniu towarzyszył dobry nastrój i duch Światowych Dni Młodzieży, tak że nigdy nie brakowało miejsca na żarty i chwilę
rozmów na różne tematy.

Ugoszczenie „naszych” pielgrzymów było dla nas wspaniałym przeżyciem i mamy nadzieję, że czuli się w naszym domu tak dobrze jak to tylko było możliwe. Mamy nadzieję, że w dniu kiedy musieli opuścić nasz dom i wrócić do rodzinnej Marsylii był dla nich równie wzruszający jak dla nas, że ten magiczny czas poczucia bycia jedną wielka rodziną, bez względu na narodowość pozostał w sercach naszych gości głęboko. Oczywiście na zawsze pozostaną w naszej pamięci i mam nadzieję, że my w ich pamięci również, a do Francji zawiozą oprócz zwyczajowych upominków również same dobre wrażenia z pobytu w Polsce, które to wrażenia obalą przynajmniej w części stereotypy o Polsce i Polakach.

Pomimo zmęczenia, które towarzyszyło również nam domownikom, cieszymy się, że mogliśmy uczestniczyć w tym wielkim dziele i wspomnienie o nim pozostanie w nas długo, a przypominać nam o tym będzie flaga ŚDM z podpisami „naszych” pielgrzymów i jej historia zanim trafiła pod nasz dach.

Rodzina Fryczek

ŚDM na Rędzinach


Zbliżały się Światowe Dni Młodzieży. W dwóch drewnianych domkach na końcu wioski trwały przygotowania do przyjęcia 2 grup młodzieży z Bieszczad i Mazur. „Co to będzie?”-Zastanawialiśmy się, ponieważ jedna grupa liczyła 15 osób a druga 20. Przyjechali…. młodzi, otwarci i uśmiechnięci. Kraków i okoliczne miasteczka odmłodniały, było słychać dużo śpiewu i śmiechu.

Atmosfera radości i przyjaźni udzieliła się również i naszej całej rodzinie. Szczególnie było miło, kiedy wspólnie z bieszczadzką grupą i młodzieżą z Francji w sobotę rano mieliśmy mszę w naszym drewnianym kościółku, a intencja mszy była za gospodarzy, co było bardzo miłym zaskoczeniem i wzruszającym momentem.

Po zakończeniu ŚDM i wyjeździe naszych pielgrzymów poczuliśmy ogromną pustkę w naszym domu.

Rodzina Kunc